biały sportowy samochód z kierowcą w kasku na torze wyścigowym
Źródło: Pexels | Autor: Ahmet Burak Gündüz
1/5 - (1 vote)

Nawigacja po artykule:

Po co w ogóle przygotowywać samochód do egzaminu?

Egzamin to nie „zwykła jazda po mieście”

Na co dzień samochód „jakoś jeździ” i często to wystarcza. Na egzaminie praktycznym na prawo jazdy egzaminator nie ocenia jednak tylko tego, czy auto jedzie. Sprawdza, czy pojazd spełnia wszystkie wymogi techniczne i formalne, a ty – czy potrafisz je rozpoznać i właściwie zareagować. Przygotowanie samochodu do egzaminu to nie kosmetyka, tylko warunek w ogóle dopuszczenia do jazdy.

Sam egzamin składa się de facto z dwóch etapów: pierwszy to kontrola stanu technicznego i dokumentów, drugi – jazda. Jeśli auto „polegnie” na pierwszym etapie, nie ruszysz nawet z placu manewrowego. Czy tego szukasz – odpaść na starcie, bo żarówka stopu się przepaliła?

Zastanów się przez chwilę: jaki masz cel? Chcesz, żeby egzaminator oceniał twoje błędy na skrzyżowaniach, czy żeby w ogóle nie miał okazji zobaczyć, jak jeździsz, bo auto nie przejdzie kontroli?

Konsekwencje zaniedbań technicznych

Wyobraź sobie prostą sytuację. Kursant przyjeżdża na egzamin, auto wygląda przyzwoicie, kursant przygotowany. Egzaminator prosi o włączenie świateł stop – nic się nie świeci. Szybkie sprawdzenie: brak światła stopu po obu stronach. Wynik? Egzamin się nie rozpoczyna, trzeba zapłacić za kolejny termin, a stres sięga zenitu.

Podobnych pułapek jest więcej: niesprawny kierunkowskaz, wyraźnie zużyte opony, wyciek płynu, świecąca się na czerwono kontrolka hamulca. Każda z nich może oznaczać, że egzaminator uzna auto za niedopuszczone do ruchu. Dla ciebie to strata czasu, pieniędzy i motywacji.

Jeśli możesz jednym popołudniem wyeliminować 90% takich problemów, czemu miałbyś z tego nie skorzystać?

Przygotowane auto to mniejszy stres

Im bliżej egzaminu, tym większe napięcie. Głowa pełna myśli: „czy zapamiętam łuk?”, „czy dobrze zaparkuję?”, „co jak trafię na trudne skrzyżowanie?”. Skoro psychika i tak jest już obciążona, po co dokładać sobie kolejne źródło stresu – wątpliwości, czy samochód nie zawiedzie?

Dobrze przygotowany pojazd daje dodatkową przewagę: jedno zmartwienie mniej. Nie musisz się zastanawiać, czy działa spryskiwacz, czy egzaminator czepnie się o opony, albo czy nie wywali nagle kontrolka silnika. Skupiasz się na tym, co masz zrobić ty: obserwacji, decyzjach, panowaniu nad pojazdem. To realnie poprawia szansę na zaliczenie egzaminu w pierwszym podejściu.

Zadaj sobie teraz pytanie: wolisz zdać dzięki swojej jeździe, czy przegrać przez żarówkę za kilka złotych?

Kierowca wyścigowy w bolidzie na torze podczas zawodów
Źródło: Pexels | Autor: Jad Bhamdouni

Wybór samochodu na egzamin – auto szkoły czy własne?

Kiedy można zdawać egzamin na własnym samochodzie?

Przy kategorii B masz często dwie opcje: zdawać na samochodzie ośrodka egzaminowania (WORD) / szkoły jazdy albo na własnym pojeździe. Brzmi kusząco, ale jest kilka warunków. Twój samochód musi spełniać wszystkie wymogi dla pojazdu szkoleniowego/egzaminacyjnego, m.in.:

  • podwójne pedały (hamulec i sprzęgło) dla egzaminatora lub instruktora,
  • dodatkowe lusterko wsteczne dla egzaminatora,
  • oznaczenia „L” zgodne z przepisami (przód, tył, odpowiedni rozmiar),
  • ważny przegląd i ubezpieczenie OC,
  • zgodność z wymaganiami konkretnego WORD-u (czasem dodatkowe drobiazgi).

Do tego dochodzą procedury formalne: zgłoszenie auta wcześniej, czasem dodatkowe oświadczenia. Warto zajrzeć na stronę lokalnego WORD-u – tam zazwyczaj znajdziesz szczegółowe wymagania. Nie chcesz dowiedzieć się przy okienku, że brakuje ci jednego dokumentu.

Plusy i minusy samochodu z ośrodka szkolenia

Większość kursantów zdaje egzamin samochodem szkoły jazdy lub WORD-u. Główna zaleta? Znajomość auta. Jeździsz nim na kursie, robisz manewry na placu, uczysz się jego sprzęgła, biegu wstecznego, długości maski i „czucia” krawężników. To wszystko przekłada się na pewność podczas egzaminu.

Minusem jest często stan techniczny takich samochodów. Pojazdy szkoleniowe są intensywnie eksploatowane: dziesiątki kursantów, codziennie ruszanie, hamowanie, jazda po mieście. Zdarza się, że wnętrze jest zmęczone, biegi wchodzą ciężej, sprzęgło łapie „dziwnie”, a plastiki trzeszczą. Niby działa, ale komfort psychiczny może być mniejszy.

Pytanie do ciebie: co jest dla ciebie ważniejsze – maksymalnie znajome auto, nawet jeśli trochę „poobijane życiem”, czy bardziej zadbany samochód, ale wymagający przyzwyczajenia?

Plusy i minusy egzaminu na własnym aucie

Egzamin na własnym samochodzie daje sporą przewagę komfortu. Siedzisz w znanym fotelu, znasz każdy odgłos, wiesz, jak mocno wciskać pedały. To szczególnie cenne dla osób wrażliwych na stres – im mniej „nowości” w dniu egzaminu, tym spokojniejsza głowa.

Po drugiej stronie stoją formalności i wymogi techniczne. Samochód prywatny, który służy ci na co dzień, niekoniecznie ma podwójne pedały i oznaczenia „L”. Trzeba go przygotować jak auto szkoleniowe, co bywa kosztowne i zwykle opłaca się dopiero wtedy, gdy pojazd i tak ma służyć do nauki jazdy (np. w rodzinie jest instruktor).

Dochodzi jeszcze aspekt podobieństwa do auta szkoleniowego. Jeśli cały kurs robiłeś Yarisem z automatyczną klimatyzacją, a egzamin chcesz zdawać starym kompaktem z ciężkim sprzęgłem i mało precyzyjną skrzynią, sam sobie podnosisz poprzeczkę.

Jak rozmawiać z instruktorem o wyborze auta

Zamiast bezrefleksyjnie brać to, co daje szkoła, zadaj instruktorowi kilka prostych pytań:

  • Na jakim dokładnie modelu auta będę zdawać egzamin?
  • Czy mogę zrobić przynajmniej kilka godzin jazd dokładnie tym egzaminacyjnym samochodem?
  • Jakie są typowe „dziwactwa” tego auta (sprzęgło, biegi, hamulec ręczny)?
  • Czy stan techniczny jest na bieżąco serwisowany – np. czy często wymieniacie żarówki, sprawdzacie hamulce?

Jeśli rozważasz własny samochód, skonfrontuj pomysł z instruktorem: czy twoje auto faktycznie pomaga, czy bardziej przeszkadza? Doświadczony nauczyciel nieraz odradzi egzamin na prywatnym pojeździe, jeśli widzi, że różni się on znacząco od tego, na którym trenowałeś.

Wymogi prawne i formalne – co samochód musi mieć, żeby w ogóle wyjechać na egzamin?

Obowiązkowe wyposażenie auta egzaminacyjnego

Zanim przejdziesz do szczegółowej checklisty, upewnij się, że samochód w ogóle spełnia bazowe wymogi dla pojazdu egzaminacyjnego przy kategorii B. Do najważniejszych należą:

  • Podwójne pedały – hamulec i sprzęgło dostępne dla egzaminatora lub instruktora na fotelu pasażera.
  • Dodatkowe lusterko wsteczne dla egzaminatora po stronie pasażera.
  • Oznaczenia „L” – z przodu i z tyłu auta, na niebieskim tle, widoczne i zamontowane stabilnie.
  • Sprawne pasy bezpieczeństwa dla wszystkich miejsc, w których ktoś ma jechać.
  • Gaśnica i trójkąt ostrzegawczy – zgodnie z przepisami ruchu drogowego.

Jeśli korzystasz z samochodu szkoły lub WORD-u, zazwyczaj tym się nie przejmujesz – oni odpowiadają za doposażenie. Gdy jednak organizujesz egzamin na własnym aucie, każdy z tych punktów musisz realnie zrealizować.

Dokumenty samochodu – bez nich ani rusz

Nawet najlepsze przygotowanie techniczne nie pomoże, jeśli brakuje podstawowych dokumentów pojazdu. Zastanów się: czy wiesz, gdzie w twoim aucie leży dowód rejestracyjny? Czy polisa OC jest ważna na dzień egzaminu?

Minimalny zestaw formalności, które muszą być ogarnięte:

  • Dowód rejestracyjny lub odpowiednik (np. pozwolenie czasowe) z aktualnym wpisem badania technicznego.
  • Ważna polisa OC – najlepiej mieć pod ręką wydruk lub potwierdzenie w aplikacji, ale egzaminator zwykle nie wnika w szczegóły, jeśli samochód jest zarejestrowany w kraju.
  • Upoważnienie do korzystania z pojazdu, jeśli auto nie jest twoje ani szkoły jazdy (np. samochód rodzica lub znajomego).

Przed egzaminem zrób prostą rzecz: dzień wcześniej wyjmij dokumenty z auta, przejrzyj daty, oceń, czy wszystko jest ważne, i odłóż w jedno, łatwo dostępne miejsce. Nie chcesz ich szukać nerwowo pod WORD-em.

Warunki techniczne a świecące kontrolki

Egzaminator ma obowiązek odmówić przeprowadzenia egzaminu, jeśli auto jest w oczywisty sposób niesprawne lub zagraża bezpieczeństwu. To nie tylko opony czy hamulce, ale również kontrolki ostrzegawcze na desce rozdzielczej.

Zapytam wprost: sprawdzałeś kiedyś, jakie kontrolki świecą się po odpaleniu twojego auta i co one znaczą?

Warto też poszerzać wiedzę motoryzacyjną poza sam kurs – poradniki takie jak Colina.pl pomagają złapać szerszy kontekst, jak przygotować i utrzymać auto w dobrym stanie, co później przekłada się również na spokojniejszy egzamin.

Jeśli świeci się:

  • czerwona kontrolka hamulca (lub poziomu płynu hamulcowego),
  • kontrolka poduszek powietrznych/układu SRS,
  • kontrolka ABS (w części sytuacji),
  • kontrolka ciśnienia oleju,

egzaminator może uznać pojazd za niesprawny. Pomarańczowe kontrolki (np. check engine) bywają traktowane bardziej „łagodnie”, ale i tak lepiej ich unikać – to sygnał potencjalnej awarii.

Konsekwencje braków formalnych i technicznych

Jeśli auto nie spełnia wymogów albo brakuje dokumentu, scenariusz zwykle wygląda podobnie:

  1. Egzaminator odmawia rozpoczęcia egzaminu.
  2. Termin przepada lub jest przekładany – w zależności od regulaminu WORD-u.
  3. Trzeba wnieść opłatę za kolejny egzamin i czekać na nową datę.

To nie tylko pieniądze. To także stracony dzień urlopu (jeśli pracujesz), dodatkowy stres i uczucie, że „zawaliłeś” jeszcze zanim włączono silnik. A przecież da się tego uniknąć, jeśli tydzień-dwa wcześniej usiądziesz z kartką i przejrzysz spokojnie wszystkie wymagania.

Czarny samochód Ferrari na torze wyścigowym z barierkami w tle
Źródło: Pexels | Autor: Dante Juhasz

Podstawowe sprawdzenie stanu technicznego – bez tego egzamin nawet się nie zacznie

Opony – kontakt z drogą, którego nie wolno bagatelizować

Opony są jedynym punktem styku samochodu z nawierzchnią. Ich stan ma bezpośredni wpływ na hamowanie, prowadzenie i zachowanie auta przy gwałtownych manewrach. Egzaminator nie będzie mierzył bieżnika suwmiarką, ale oczywistych zaniedbań nie przeoczy.

Sprawdź przed egzaminem:

  • Bieżnik – minimalnie 1,6 mm, ale bezpiecznie jest mieć znacznie więcej. Jeśli bieżnik jest „łysy” przy krawędziach, wymień opony.
  • Spójność na osi – na jednej osi powinny być opony tego samego typu i rozmiaru.
  • Uszkodzenia – brak „balona”, pęknięć, widocznych drutów stalowych.
  • Ciśnienie – zgodne z zaleceniami producenta (zwykle naklejka na słupku drzwi lub wlewie paliwa).

Jeśli opony są skrajnie zużyte, nie kombinuj – poproś instruktora o inne auto lub wymień ogumienie. Jazda na granicy przyczepności to proszenie się o kłopoty nie tylko na egzaminie, ale i później.

Hamulce – pierwsze wrażenie w drodze na egzamin

Kontrola hamulców w warunkach domowych jest ograniczona, ale i tak możesz sporo wyczuć. Jak? Umów się z instruktorem lub zaufaną osobą na krótką jazdę dzień–dwa przed egzaminem. W trakcie sprawdź:

  • czy pedał hamulca nie wpada „w podłogę” i daje się precyzyjnie dawkować,
  • czy przy hamowaniu auto nie „ściąga” na jedną stronę,
  • czy nie słychać metalicznych zgrzytów (zużyte klocki),
  • jak zachowuje się hamulec postojowy (ręczny) – czy stabilnie trzyma auto na wzniesieniu.

Oświetlenie – czy naprawdę wszystko widzisz i jesteś widoczny?

Zacznij od prostego pytania: czy kiedykolwiek sprawdzałeś wszystkie światła w swoim aucie na raz, systematycznie? Egzamin to dobry powód, żeby zrobić to dokładnie, krok po kroku.

Najwygodniej poprosić drugą osobę o pomoc lub stanąć tyłem do jasnej ściany. Sprawdź kolejno:

  • światła mijania – obie strony, równomierna jasność, brak „żółtej poświaty” sugerującej zużytą żarówkę,
  • światła drogowe – czy włączają się i gasną po przełączeniu, czy nie ma luzów w manetce,
  • kierunkowskazy – przód, tył i boczne, miganie w równym tempie (zbyt szybkie miganie oznacza przepaloną żarówkę),
  • światła stopu – najlepiej poprosić kogoś, żeby stanął za autem lub wykorzystać odbicie,
  • światła cofania – włącz bieg wsteczny przy zaciągniętym hamulcu ręcznym,
  • światła przeciwmgielne (tylne) – sprawdź, czy działają i czy potrafisz je szybko wyłączyć.

Jeśli coś nie działa – reagujesz od razu, a nie „po egzaminie”. Wymiana większości żarówek jest tania, a niesprawne światła potrafią przekreślić szansę na wyjazd z placu.

Zastanów się też, czy wiesz, gdzie w twoim aucie jest regulacja wysokości świateł. Często egzaminator o to pyta jeszcze przed ruszeniem. Jeśli panel ma starte oznaczenia, przyjrzyj się mu wcześniej na spokojnie i zapamiętaj pozycje pokrętła.

Kierunkowskazy, klakson i wycieraczki – małe elementy, które zdradzają panikę

Jak reagujesz, gdy w deszczu przypadkiem włączysz spryskiwacz tylnej szyby zamiast przedniej? Umiesz to szybko poprawić bez nerwowego szukania przełącznika? Na egzaminie takie drobiazgi pokazują, czy panujesz nad autem.

Przetestuj przed wyjazdem:

  • kierunkowskazy – czy potrafisz nimi operować, nie zmieniając mimowolnie świateł drogowych,
  • klakson – czy działa i czy wiesz, gdzie dokładnie go nacisnąć (nie w każdym aucie to oczywiste),
  • wycieraczki – wszystkie zakresy pracy, w tym tryb przerywany,
  • spryskiwacze – przód i tył, ilość płynu, kierunek strumienia.

Zadaj sobie pytanie: umiesz obsłużyć te funkcje bez patrzenia na manetki? Jeśli jeszcze nie, zrób krótką sesję „na sucho” – usiądź w zaparkowanym aucie, zamknij oczy i ćwicz przełączanie między funkcjami. Po kilku minutach ręce same będą trafiać tam, gdzie trzeba.

Układ kierowniczy i zawieszenie – co możesz wychwycić jako kursant

Nie masz kanału ani podnośnika? Mimo to jesteś w stanie ocenić, czy coś wyraźnie jest nie tak. Zwróć uwagę przede wszystkim na odczucia z jazdy.

W czasie spokojnego przejazdu po równej drodze sprawdź:

  • czy kierownica stoi prosto, kiedy jedziesz na wprost,
  • czy auto nie ucieka na jedną stronę przy puszczeniu kierownicy na sekundę (w bezpiecznych warunkach),
  • czy podczas skrętów nie słychać stuków i trzasków z przodu,
  • czy kierownica nie ma nadmiernego luzu (duży ruch kierownicą przy małej reakcji auta).

Jeśli coś cię niepokoi, nie bagatelizuj tego. Powiedz instruktorowi wprost: „Przy skręcaniu w lewo coś strzela, co to może być?”. Lepiej zmienić auto szkoleniowe na inne, niż walczyć z podejrzanym zawieszeniem i dodatkowym stresem.

Szyby i lusterka – czysta widoczność to mniej nerwowych sytuacji

Czy jeździłeś kiedyś w nocy z brudną przednią szybą, w deszczu, przy światłach z przeciwka? Dokładnie takich warunków chcesz uniknąć na egzaminie.

Przygotuj auto tak, abyś widział jak najwięcej:

  • Umyj wszystkie szyby (z zewnątrz i od środka) – tłuste ślady po palcach i parowanie to klasyczne źródło problemów.
  • Sprawdź stan piór wycieraczek – jeśli rozmazują zamiast zbierać, wymień je jeszcze przed egzaminem.
  • Upewnij się, że zewnętrzne lusterka nie są popękane i można je płynnie regulować.
  • Przetestuj podgrzewanie tylnej szyby (jeśli jest) – przy wilgoci to zbawienie.

Zapytaj sam siebie: czy masz odruch wytarcia lusterka lub szyby, gdy widoczność lekko się pogarsza, czy raczej „doczekasz” do końca trasy? Na egzaminie każda drobna poprawa widoczności pracuje na twoją korzyść – łatwiej zauważysz pieszego, rowerzystę, znak.

Silnik – co możesz szybko sprawdzić, nie będąc mechanikiem

Nie musisz rozumieć całej budowy silnika, żeby wykryć najbardziej oczywiste nieprawidłowości przed egzaminem. Skup się na trzech zmysłach: wzroku, słuchu i węchu.

Jeśli interesują Cię konkrety i przykłady, rzuć okiem na: Jak zadbać o auto po modyfikacjach.

Po odpaleniu auta odpowiedz sobie na kilka pytań:

  • Czy obroty biegu jałowego są w miarę stabilne, czy silnik faluje i dusi się?
  • Czy z okolic silnika nie dochodzą głośne, metaliczne stuki lub gwizdy?
  • Czy spod maski nie wydobywa się dym lub intensywny zapach spalenizny?
  • Czy auto normalnie przyspiesza przy umiarkowanym wciśnięciu gazu, bez szarpnięć i dużych przerw w reakcji?

Jeśli coś cię zaniepokoi, nie zakładaj, że „do egzaminu dociągnie”. Zapytaj mechanika lub instruktora, a w razie potrzeby wybierz inne auto szkoleniowe.

Wycieki płynów i „plamy pod autem”

Masz w zwyczaju rzucić okiem na ziemię, kiedy odjeżdżasz z miejsca parkingowego? Egzamin to dobry powód, żeby wprowadzić ten nawyk.

Gdy pod autem widzisz:

  • jasną, wodnistą plamę – to często skropliny z klimatyzacji, zwykle nieszkodliwe,
  • tłustą, ciemną plamę – to może być olej silnikowy lub przekładniowy,
  • płyn o barwie zielonej/różowej – najczęściej płyn chłodniczy,
  • zapach paliwa – to sygnał alarmowy, którego nie ignorujesz.

Przed egzaminem przyjedź autem na parking dzień wcześniej i po kilkunastu minutach postoju obejrzyj miejsce pod samochodem. Zauważyłeś podejrzaną plamę? Zadaj sobie pytanie: czy jesteś gotów zaryzykować odwołanie egzaminu lub awarię w trakcie jazdy? Zwykle odpowiedź prowadzi do jednego wniosku – konsultacji z mechanikiem.

Biały samochód jedzie po miejskiej ulicy w słoneczny dzień
Źródło: Pexels | Autor: Diana ✨

Płyny eksploatacyjne i kontrolki – drobiazgi, które potrafią unieruchomić

Olej silnikowy – jak go sprawdzić, żeby nie zgadywać

Umiesz samodzielnie odczytać poziom oleju na bagnecie? Jeśli nie, poświęć 10 minut przed egzaminem, żeby nauczyć się tego raz a dobrze.

Przygotuj auto tak:

  1. Zaparkuj na równej powierzchni i zgaś silnik.
  2. Odczekaj kilka minut, aby olej spłynął do miski olejowej.
  3. Otwórz maskę, zlokalizuj bagnet oleju (zwykle żółty lub pomarańczowy uchwyt).
  4. Wyciągnij go, wytrzyj szmatką lub ręcznikiem papierowym, włóż ponownie i dopiero wtedy sprawdź poziom.

Poziom powinien mieścić się między oznaczeniami MIN i MAX. Jeśli jest tuż nad minimum, nie panikuj, ale rozważ dolanie zgodnie z zaleceniami producenta. Gdy widzisz suchy bagnet lub poziom poniżej MIN – odpuść sobie jazdę na egzamin, zanim zniszczysz silnik.

Płyn chłodniczy – gorący temat, do którego podchodzisz z głową

Podnosisz maskę zaraz po jeździe, korek zbiorniczka jest gorący, a tobie przychodzi do głowy, żeby go od razu odkręcić? To najprostsza droga do poparzenia. Zadaj sobie najpierw pytanie: czy silnik zdążył ostygnąć?

Sprawdzaj płyn chłodniczy, gdy silnik jest zimny lub wyraźnie przestudzony. Poziom ma się znajdować między oznaczeniami MIN i MAX na zbiorniczku wyrównawczym. Braki mogą świadczyć o nieszczelności układu, a przegrzewanie się silnika w trakcie egzaminu to scenariusz, którego naprawdę nie potrzebujesz.

Płyn hamulcowy – mały zbiorniczek, duże znaczenie

Zajrzyj pod maskę: czy wiesz, który zbiorniczek odpowiada za płyn hamulcowy? Często ma symbol koła hamulcowego lub napis „BRAKE”.

Sprawdź wzrokowo, czy poziom mieści się między kreskami MIN i MAX. Jeśli jest wyraźnie poniżej minimum, samochód powinien trafić do warsztatu, a nie na egzamin. Niski poziom to potencjalne ryzyko zapowietrzenia układu i dłuższej drogi hamowania.

Płyn do spryskiwaczy – drobnostka, która ratuje widoczność

Proste pytanie: czy miałeś kiedyś sytuację, że ostro słońce odbijało się od brudnej szyby, a ty zostałeś bez płynu do spryskiwaczy? Na egzaminie taka chwila może zjeść mnóstwo skupienia.

Napełnij zbiornik do pełna dzień wcześniej. Jeśli egzamin wypada zimą lub w temperaturach bliskich zera, użyj płynu zimowego, a nie letniego – zamarznięty spryskiwacz to bardzo irytujący „dodatek” do stresu.

Kontrolki po uruchomieniu silnika – co powinno zgasnąć, a co może świecić?

Kiedy przekręcasz kluczyk na zapłon (bez odpalania), większość kontrolek powinna się zaświecić na test. Pytanie brzmi: które z nich mają zniknąć po odpaleniu, a które mogą pozostać?

Po uruchomieniu silnika:

  • obowiązkowo gasną – kontrolka ciśnienia oleju, akumulatora, świec żarowych (w dieslu), poduszek powietrznych (SRS), ABS (po chwili jazdy),
  • mogą się świecić – kontrolka hamulca ręcznego (jeśli jest zaciągnięty), kontrolka świateł (np. mijania), czasem ikonka ECO lub innej funkcji trybu jazdy.

Jeśli po chwili nadal widzisz na czerwono kontrolkę oleju, akumulatora, SRS lub hamulca (przy spuszczonym ręcznym), przerwij przygotowania do egzaminu i skonsultuj to z mechanikiem albo instruktorem. Wyjazd w takim stanie to ryzyko unieruchomienia auta lub odmowy przeprowadzenia egzaminu.

Kontrolka „check engine” i inne pomarańczowe sygnały

Pomarańczowe kontrolki to zwykle ostrzeżenia, nie wyrok. Jednak egzaminator widzi to samo, co ty. Jak sądzisz – jaki sygnał wysyłasz, przyjeżdżając na egzamin z palącym się „check engine”?

Jeśli kontrolka „check engine” świeci się na stałe od dawna, zapytaj mechanika o przyczynę i poproś o diagnozę. W wielu przypadkach da się usunąć błąd stosunkowo szybko (np. czujnik, sonda lambda). Z punktu widzenia egzaminu chodzi o to, żeby:

  • auto nie traciło nagle mocy,
  • nie gasło przy dojeżdżaniu do skrzyżowań,
  • nie pracowało nierówno na biegu jałowym.

Jeśli pomarańczowa kontrolka zaczyna migać w trakcie jazdy, to często sygnał poważniejszego problemu. W takiej sytuacji lepiej przerwać przygotowania, niż ignorować objawy i liczyć, że „jakoś to będzie” na egzaminie.

Ergonomia kierowcy – ustawienia fotela, kierownicy i lusterek pod egzamin

Pozycja za kierownicą – pierwszy ruch po wejściu do auta

Co robisz jako pierwsze, kiedy wsiadasz do samochodu tuż przed egzaminem? Włączasz silnik, zapinasz pas, ustawiasz lusterka? Warto ustalić jedną, stałą kolejność działań.

Zacznij od fotelu. Ustaw go tak, aby:

  • noga na pedale sprzęgła była prawie wyprostowana przy maksymalnym wciśnięciu (lekko ugięte kolano),
  • plecy opierały się w całości o oparcie – bez pochylania się do przodu,
  • Ustawienie oparcia, zagłówka i kierownicy – szczegóły, które robią różnicę

    Zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie pytanie: czy po 20 minutach jazdy nadal siedzisz prosto, czy zaczynasz się wiercić i podpierać łokciem o drzwi? Na egzaminie to stres, a nie czas, sprawi że ciało szybciej „siądzie”. Dlatego ustaw wszystko tak, żeby pozycja była naturalna, a nie wymuszona.

    Oparcie ustaw tak, abyś siedział lekko pochylony do tyłu, ale nadal miał pełną kontrolę nad kierownicą. Test jest prosty: wyciągnij ręce przed siebie, opierając łopatki o oparcie – nadgarstki powinny dotykać górnej części kierownicy. Gdy złapiesz kierownicę w standardowym chwycie „za piętnaście trzecia”, łokcie mają być wyraźnie ugięte, a nie zablokowane.

    Zagłówek ustaw górną krawędzią mniej więcej na wysokości czubka głowy. Środek zagłówka powinien znajdować się za potylicą, a nie za szyją. Egzamin to nie wyścigi, ale nagłe hamowanie w mieście zdarza się częściej, niż się wydaje – sztywna szyja nie pomaga ani w koncentracji, ani w bezpieczeństwie.

    Kierownicę (jeśli można ją regulować) dopasuj w dwóch płaszczyznach:

  • wysokość – tak, żebyś widział zegary bez schylania głowy i nie zasłaniał nimi drogi,
  • wysunięcie – tak, abyś mógł oprzeć nadgarstki o górę kierownicy przy całkowicie wyprostowanych rękach, siedząc cały czas plecami na oparciu.

Po ustawieniu zapytaj siebie: czy mogę skręcić kierownicę do oporu w lewo i w prawo, nie odrywając pleców od fotela? Jeżeli musisz sięgać całym ciałem – przesuń fotel bliżej albo lekko zmień ustawienie kierownicy.

Ustawienie lusterek – widzieć wszystko, ale nie kosztem szyi

Jak ustawiasz lusterka teraz: na „swoje drzwi”, czy na przestrzeń obok auta? Na egzaminie interesuje cię przede wszystkim to, czego nie widzisz w lusterku wstecznym.

Najpierw ustaw lusterka boczne:

  • W poziomie – tak, żeby krawędź twojego auta zajmowała maksymalnie cienki pasek po wewnętrznej stronie lusterka. Reszta ma pokazywać to, co dzieje się obok i za autem, nie twoje drzwi.
  • W pionie – tak, by na środku lusterka była mniej więcej linia horyzontu, czyli mniej więcej połowa drogi i połowa nieba/budynków.

Potem ustaw lusterko wewnętrzne. Usiądź w swojej docelowej pozycji, oprzyj plecy i dopiero wtedy złap lusterko. Środek lusterka ustaw tak, żeby widzieć centralnie tylną szybę, a nie swoją twarz. Gdy musisz zobaczyć, co się dzieje z tyłu, wystarcza ruch gałek ocznych lub minimalny ruch głowy.

Zrób szybki test: czy przy zmianie pasa widzisz nadjeżdżający pojazd najpierw w lusterku wstecznym, a potem płynnie w bocznym, bez „martwej dziury” między nimi? Jeśli auto znika całkowicie między jednym a drugim lusterkiem – delikatnie je skoryguj.

Zapytaj siebie: czy przy manewrach (parkowanie, łuk, ruszanie z miejsca) MUSISZ odwracać się całym tułowiem, bo nie widzisz nic w lusterkach? Jeśli tak – ustaw je ponownie. Egzaminator będzie zwracał uwagę, czy aktywnie korzystasz z lusterek, a dobre ustawienie bardzo to ułatwia.

Na koniec warto zerknąć również na: Drift tuning – jak przygotować auto do poślizgów — to dobre domknięcie tematu.

Pedały, podparcie lewej nogi i przestrzeń na stopy

Jak często podczas jazdy zwracasz uwagę na to, gdzie odpoczywa twoja lewa noga? W stresie egzaminacyjnym wielu kursantów „wisi” nad sprzęgłem, trzymając lekko dociśnięty pedał. Efekt: szarpanie, spalone sprzęgło i niepewne ruszanie.

Sprawdź, czy masz w aucie podpórkę pod lewą nogę po lewej stronie pedału sprzęgła. Jeśli jest – korzystaj z niej. Twoja stopa powinna naturalnie spoczywać na podpórce i dopiero do pracy przemieszczać się na sprzęgło. Jeżeli podpórki nie ma, znajdź takie miejsce na podłodze, które pozwoli wygodnie „odłożyć” stopę między zmianami biegów.

Upewnij się, że w okolicach pedałów nie ma luzem leżących przedmiotów: butelki, kamyczki, zrolowane dywaniki. Jeden niekontrolowany ruch stopy i przedmiot może zablokować hamulec lub gaz. Przed egzaminem przejedź dłonią po podłodze pod fotelami i przy pedałach – poczujesz od razu, czy coś tam „mieszka” poza twoimi stopami.

Pasy bezpieczeństwa i ich działanie – nawyk, który ma być automatyczny

Pytanie kontrolne: czy zapinasz pas zawsze, czy zdarza ci się „tylko przeparkować bez”? Na egzaminie to nie przejdzie. Egzaminator widzi pierwsze kilka sekund po zajęciu miejsca – tam widać twoje nawyki.

Sprawdź wcześniej, czy pas kierowcy:

  • wysuwa się i wraca płynnie, bez zacięć,
  • nie jest poskręcany w prowadnicach,
  • po zapięciu przylega do ciała – część dolna biegnie po biodrach, a nie po brzuchu, a górna po środku klatki piersiowej, nie po szyi.

Jeśli wysokość pasa reguluje się na słupku, dopasuj ją tak, by taśma nie ocierała szyi. Gdy pas po zapięciu zostawia dużo luzu, lekko go dociągnij ręką. W czasie hamowania każdy dodatkowy centymetr luzu to mocniejsze szarpnięcie.

Widoczność z miejsca kierowcy – słupki, deska rozdzielcza i martwe pola

Usiądź w swojej pozycji egzaminacyjnej i rozejrzyj się powoli: czy któryś ze słupków mocno zasłania ci przejścia dla pieszych, wjazdy z bocznych uliczek, rowerzystów? Każde auto ma swoje „tricki” widocznościowe.

Zrób prosty test jeszcze przed egzaminem: podczas jazdy z instruktorem zwróć uwagę, kiedy najczęściej gubisz w polu widzenia pieszych – przy skręcie w lewo, prawo, przy zawracaniu? Następnie poćwicz minimalne ruchy ciała:

  • lekkie przesunięcie głowy w przód lub w bok przy skręcie,
  • krótkie „zajrzenie” przy słupku A czy B, kiedy wjeżdżasz na skrzyżowanie.

Sprawdź też, czy na desce rozdzielczej nie kładziesz telefonu, portfela, dokumentów, maskotek. Na egzamin przyjedź z czystą deską. Wszystko, co odbija się w szybie, odciąga wzrok lub może spaść przy hamowaniu, tylko dokłada zbędnego zamieszania.

Przestrzeń w kabinie – porządek jako element przygotowania psychicznego

Zastanów się: jak się czujesz, gdy w aucie leżą puste butelki, papiery, torby, a jak wtedy, gdy wnętrze jest uporządkowane? Głowa w chaosie bardzo lubi szukać wymówek. Bałagan w kabinie to jedna z nich.

Na dzień przed egzaminem:

  • wyjmij z auta zbędne przedmioty – torby treningowe, zakupy, zbędne ciuchy,
  • przełóż do bagażnika to, co musi jechać z tobą, a nie musi być pod ręką,
  • zrób szybkie „odkurzenie ręczne” – przetrzyj kierownicę, drążek zmiany biegów, konsolę, żeby dłonie nie ślizgały się po tłustych powierzchniach.

Nie chodzi o perfekcję, tylko o to, by nic cię nie rozpraszało. Jeśli w trakcie manewru usłyszysz, jak coś turla się po podłodze lub spada z siedzenia, koncentracja na drodze spada o kilka cennych sekund.

Twoja „procedura startowa” przed ruszeniem – jedna, powtarzalna sekwencja

Masz już swoją sztywną kolejność czynności po zajęciu miejsca w aucie? Jeśli nie, ułóż ją tak, by była zawsze taka sama. Dzięki temu w stresie nie będziesz się zastanawiać „co teraz?”.

Przykładowa sekwencja może wyglądać tak:

  1. Wejście do auta, zamknięcie drzwi, sprawdzenie czy są domknięte.
  2. Regulacja fotela, oparcia, wysokości siedziska.
  3. Regulacja kierownicy.
  4. Ustawienie lusterek: wewnętrznego, potem bocznych.
  5. Sprawdzenie położenia pedałów, oczyszczenie przestrzeni pod stopami.
  6. Zapięcie pasa bezpieczeństwa (twojego i – jeśli to wymagane – upewnienie się, że pasażer/egzaminator ma pas).
  7. Sprawdzenie, czy dźwignia zmiany biegów jest w położeniu neutralnym, a hamulec postojowy zaciągnięty.
  8. Uruchomienie silnika, kontrola kontrolek.
  9. Włączenie odpowiednich świateł.

Teraz pytanie do ciebie: ile razy przećwiczyłeś już swoją procedurę od początku do końca, bez pośpiechu? Zrób to kilka razy sam, najlepiej w tym samym aucie, którym jedziesz na egzamin. W dniu próby ciało „zrobi swoje”, zanim zdążysz się zestresować.

Temperatura w kabinie i komfort – tak, to też wpływa na wynik

Czy jechałeś kiedyś w dusznym, przegrzanym aucie i próbowałeś jednocześnie myśleć trzeźwo? Na egzaminie łatwo to zignorować, bo „przecież to tylko pół godziny”. Później okazuje się, że mokre dłonie ślizgają się po kierownicy, a zmęczenie rośnie dwa razy szybciej.

Przed wyruszeniem:

  • Ustaw nawiew tak, by delikatnie dmuchał na szybę i na ciebie, ale nie robił przeciągu.
  • W upał wcześniej wywietrz auto – przez chwilę otwórz wszystkie drzwi, zanim usiądziesz.
  • W chłodne dni po kilku minutach jazdy skoryguj temperaturę, gdy poczujesz, że robi się zbyt gorąco lub zbyt zimno.

Zadaj sobie pytanie: czy potrafisz w trakcie jazdy szybko i bez patrzenia zmienić prędkość nawiewu lub kierunek powietrza? Jeśli nie, przećwicz to na postoju. Egzaminator zobaczy, że kontrolujesz nie tylko auto na zewnątrz, ale też warunki wewnątrz.

Drobne regulacje pod twoje nawyki – radio, wycieraczki, oświetlenie wnętrza

Na koniec spójrz na rzeczy, które łatwo zbagatelizować, a potem irytują w najgorszym momencie. Jaki masz plan na nie?

  • Radio / multimedia – najlepiej wyłącz całkowicie lub ustaw na bardzo niski poziom głośności. W czasie egzaminu i tak nie będziesz z niego korzystać.
  • Wycieraczki – sprawdź, czy wiesz, jak włączyć tryb przerywany, stały i spryskiwacze. Spróbuj to raz na sucho (np. na postoju z włączonym zapłonem), żeby ręka nabrała odruchu.
  • Oświetlenie wnętrza – jeśli egzamin wypada wcześnie rano lub późnym popołudniem, sprawdź, czy lampka nie zaświeca się bez sensu przy każdym otwarciu drzwi i nie zostaje przypadkiem włączona na stałe.

Twoim celem jest takie przygotowanie auta, żeby podczas egzaminu nic cię nie zaskakiwało od środka. Każda rzecz, którą oswoisz wcześniej – od położenia przycisku wycieraczek po regulację lusterek – to o jedną potencjalną „niespodziankę” mniej w chwili, gdy cała uwaga powinna być na drodze.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy mogę zdawać egzamin praktyczny na własnym samochodzie?

Tak, w przypadku kategorii B często możesz zdawać egzamin na własnym samochodzie, ale tylko wtedy, gdy spełnia on wymogi pojazdu szkoleniowego/egzaminacyjnego. Chodzi głównie o podwójne pedały (hamulec i sprzęgło dla egzaminatora), dodatkowe lusterko wsteczne po stronie pasażera oraz oznaczenia „L” z przodu i z tyłu auta.

Do tego dochodzą formalności: zgłoszenie pojazdu w odpowiednim czasie do WORD-u, czasem dodatkowe oświadczenia czy formularze. Sprawdzałeś już wymagania na stronie swojego WORD-u? Każdy ośrodek może mieć drobne różnice, a brak jednego punktu potrafi zablokować egzamin przy okienku.

Jakie dokumenty samochodu są potrzebne na egzamin praktyczny?

Minimalny pakiet to:

  • dowód rejestracyjny (lub pozwolenie czasowe) z ważnym badaniem technicznym,
  • ważna polisa OC (najlepiej mieć potwierdzenie – papierowe lub w aplikacji),
  • upoważnienie do korzystania z auta, jeśli pojazd nie jest twój ani szkoły jazdy (np. samochód rodzica).

Zadaj sobie pytanie: czy wiesz dokładnie, gdzie w twoim aucie leżą te dokumenty? Dobrym nawykiem jest przećwiczenie „na sucho” – wyjmujesz je i pokazujesz tak, jakbyś robił to przed egzaminatorem.

Jakie wyposażenie musi mieć samochód, żeby został dopuszczony do egzaminu?

Auto egzaminacyjne musi spełniać zarówno ogólne przepisy ruchu drogowego, jak i dodatkowe wymogi dla pojazdu szkoleniowego. Podstawowy zestaw to:

  • podwójne pedały – hamulec i sprzęgło przy fotelu pasażera,
  • dodatkowe lusterko wsteczne dla egzaminatora,
  • oznaczenia „L” z przodu i z tyłu na niebieskim tle, dobrze widoczne i stabilnie zamocowane,
  • sprawne pasy bezpieczeństwa na używanych miejscach,
  • gaśnica i trójkąt ostrzegawczy.

Jeśli korzystasz z auta szkoły jazdy lub WORD-u, zwykle nie musisz się tym przejmować. Ale gdy przygotowujesz własny samochód, zrób checklistę i fizycznie odhacz każdy z punktów. Co z tej listy masz już gotowe, a co dopiero musisz zorganizować?

Jakie usterki samochodu mogą spowodować przerwanie lub brak rozpoczęcia egzaminu?

Nawet drobiazg, który na co dzień ignorujesz, na egzaminie może przekreślić szansę na jazdę. Przykłady typowych powodów niedopuszczenia pojazdu:

  • niesprawne światła stop, kierunkowskazy lub światła mijania,
  • poważnie zużyte lub uszkodzone opony,
  • wycieki płynów (olej, płyn hamulcowy),
  • czerwone kontrolki ostrzegawcze na desce rozdzielczej, np. hamulca,
  • brak wymaganego wyposażenia (trójkąt, gaśnica) lub dokumentów.

Zastanów się: wolisz odpaść przez przepaloną żarówkę za kilka złotych, czy jednak popełnić błąd na skrzyżowaniu, mając pełną szansę się wykazać? Jedno popołudnie przeglądu auta zwykle eliminuje większość takich niespodzianek.

Czy lepiej zdawać egzamin samochodem szkoły jazdy czy własnym?

Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Auto szkoły jazdy daje ci największą znajomość pojazdu – robisz nim manewry, znasz sprzęgło, wiesz, jak wchodzą biegi. Dla wielu osób to jest kluczowe, nawet jeśli samochód jest już zmęczony intensywną eksploatacją i ma swoje „humory”.

Własny samochód to komfort psychiczny, znajomy fotel i odgłosy, co szczególnie pomaga osobom mocno zestresowanym. Z drugiej strony wymaga doposażenia (pedały, „L-ki”, lusterko) i dopięcia formalności, a także sensu ma głównie wtedy, gdy i tak często tym autem trenujesz. Zadaj sobie proste pytanie: co będzie dla ciebie większym wsparciem – absolutnie znajome auto czy brak obowiązku załatwiania dodatkowych rzeczy?

Jak sprawdzić samochód przed egzaminem, żeby ograniczyć stres?

Najlepsza strategia to mały „przegląd techniczny” na własną rękę. Ustaw sobie godzinę i po kolei sprawdź: wszystkie światła (w tym stop i cofania), kierunkowskazy, stan opon, poziomy płynów (olej, płyn chłodniczy, płyn do spryskiwaczy, płyn hamulcowy) oraz działanie spryskiwaczy i wycieraczek. Dobrym krokiem jest też krótka jazda testowa kilka dni przed egzaminem – słyszysz jakieś nowe dźwięki, czujesz dziwne wibracje?

Drugim filarem spokoju jest porządek w papierach: dokumenty pojazdu w jednym miejscu, potwierdzone terminy, ustalone, kto i kiedy podstawi auto. Im mniej znaków zapytania zostawisz na dzień egzaminu, tym więcej zasobów w głowie zostanie ci na to, co najważniejsze – bezpieczną, płynną jazdę. Co z tego masz już ogarnięte dzisiaj, a co możesz załatwić jeszcze w tym tygodniu?

Co warto zapamiętać

  • Przygotowanie samochodu to warunek w ogóle dopuszczenia do egzaminu – jeśli auto nie przejdzie podstawowej kontroli technicznej (światła, opony, wycieki, kontrolki), nie wyjedziesz nawet z placu manewrowego.
  • Drobna usterka, jak przepalona żarówka stopu czy niesprawny kierunkowskaz, może unieważnić cały termin egzaminu – zapłacisz drugi raz, stracisz czas i narazisz się na dodatkowy stres, choć problem dało się usunąć w jedno popołudnie.
  • Sprawne, przeglądnięte auto realnie zmniejsza stres w dniu egzaminu – zamiast zastanawiać się, „czy coś się nie wysypie”, możesz skupić się na tym, na co masz wpływ: obserwacji, decyzjach i płynnej jeździe.
  • Jeśli rozważasz własny samochód na egzamin, sprawdź, czy spełnia wymogi auta szkoleniowego (podwójne pedały, dodatkowe lusterko, oznaczenia „L”, pełna dokumentacja) i czy lokalny WORD nie ma dodatkowych wymagań – inaczej zablokujesz się już przy okienku.
  • Auto szkoły jazdy daje przewagę znajomości (sprzęgło, biegi, gabaryty), ale bywa mocno zużyte; zadaj sobie pytanie: wolisz „poobijane”, ale przewidywalne auto, czy bardziej zadbany samochód kosztem konieczności szybkiego przyzwyczajenia?
  • Egzamin na własnym aucie zwiększa komfort psychiczny – znasz fotel, pedały, widoczność – ale wymaga inwestycji w dodatkowe wyposażenie i ma sens głównie wtedy, gdy samochód ma służyć także do nauki jazdy (np. w rodzinie jest instruktor).
Poprzedni artykułPomiary wilgotności na odbiorze: kiedy są miarodajne
Następny artykułJak przygotować zapytanie ofertowe, żeby dostać porównywalne wyceny
Grzegorz Suwalski
Grzegorz Suwalski pisze o organizacji budowy, odbiorach i współpracy z wykonawcami. Skupia się na tym, co da się sprawdzić w praktyce: protokoły, harmonogramy, zakresy robót, dokumentacja powykonawcza i zasady rozliczeń. W artykułach korzysta z doświadczeń z nadzoru i analizuje typowe spory wynikające z niejasnych ustaleń. Podpowiada, jak przygotować się do odbioru, jakie pytania zadać i jak dokumentować usterki, by uniknąć przeciągających się poprawek. Stawia na rzetelność i spokojne zarządzanie ryzykiem, zamiast działań „na oko”.